Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Skontaktuj się z nami:

Tel. (+48) 606 406 158

Dyżurujemy:

Poniedziałek-czwartek, godz. 8:00-18:00

Piątek, godz. 13:00-18:00

 

Dnia 15.08.2022 r. Ośrodek SOWA jest nieczynny.

W kryzysowej sytuacji zachęcamy do kontaktu z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej (czynnym 24/7)

Tel. 12 421 92 82 

 

UWAGA! Od lipca 2022 r. nasi specjaliści dyżurują pod numerem tel. 606 406 158

Zapisy na konsultacje odbywają się za pomocą formularza zgłoszeniowego - dostępny jest on na naszej stronie głównej

W okresie wakacyjnym Ośrodek SOWA UJ czynny jest od pn do pt w godz. 8.00-18.00

 

Nasi specjaliści dostępni są:

od poniedziałku do piątku: 8.00-18.00

e-mail: sowa@uj.edu.pl

ul. Kopernika 27
31-501 Kraków

W celu umówienia spotkania prosimy o uzupełnienie formularza zgłoszeniowego, dostepnego na naszej stronie głównej.

Skontaktuj się z nami, jeśli jesteś w kryzysie, masz problemy emocjonalne lub cierpisz psychicznie.

 

Sprawy administracyjno-organizacyjne 

kontakt od poniedziałku do piątku
w godz. 9:00 - 15:00 
tel. 12 663 36 83
e-mail: sowa@uj.edu.pl

 

Kierownik SOWA

p. Jagna Kazienko
e-mail: jagna.kazienko@uj.edu.pl 

dostępna jest pod numerami 503 155 529 oraz 12 663 37 22

 

Zastępca kierownika SOWA

p. Magdalena Pająk
e-mail: magdalena.pajak@uj.edu.pl
dostępna jest pod numerem 506 006 752
                                              

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

ZNAJDZIESZ NAS TUTAJ:

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Wywiad z dr hab. med. Mariuszem Furgałem

Wywiad z dr hab. med. Mariuszem Furgałem

Dr hab. med. Mariusz Furgał - specjalista psychiatra oraz certyfikowany psychoterapeuta. Kierownik Zakładu Terapii Rodzin i Psychosomatyki Katedry Psychiatrii UJ CM.

 

Rodzina jest uważana za podstawową komórkę społeczną. Jak system rodzinny wpływa na młodego człowieka?

Ludzie funkcjonują w grupach i są od grup zależni – dlatego system rodzinny kształtuje młodego człowieka od samego początku. Wszystko co związane z naszym społeczno-emocjonalnym funkcjonowaniem „pobieramy” z własnej rodziny lub od opiekunów. Rodzina jest podstawą dla przeżycia człowieka i jego późniejszego rozwoju.

W rodzinie człowiek odbywa podstawowy trening dotyczący więzi społecznych - w jaki sposób wchodzić w relacje, w jaki sposób z relacji korzystać, w jaki sposób te relacje mogą być dla nas groźne, albo wspierające.

Tam gdzie środowisko rodzinne funkcjonuje optymalnie - ludzie uczą się funkcjonować efektywnie. Inni niestety mają problemy. Dzieje się tak dlatego, że z różnych powodów w rodzinie czują się zagrożeni, opuszczeni, wykorzystywani.

 

Rodzina ma niepodważalny wpływ na dzieci, nastolatków, przyczynia się do kształtowania ich zachowań, osobowości. Czy „dorosłe dzieci” również pozostają pod wpływem rodziny?

Ideą rozwoju człowieka jest to, aby mógł tworzyć relacje niezależnie od swojej rodziny. System ma właściwości wiążące, ale i rozwojowe. Z jednej strony w różnym stopniu pozostajemy pod wpływem rodziny (np. emocjonalnie, ekonomicznie), z drugiej - uwalniamy się od tego wpływu. Często pewne cechy związku z rodziną pozostają jako swoiste przekazy rodzinne, np. zwyczaje, tradycje, sposoby zachowania się czy reagowania na pewne sytuacje.

Może być tak, że ktoś jest bardzo długo zależny od swojej rodziny, ma trudność ze stworzeniem własnego związku. Jest to taki wariant, gdzie nie dochodzi do wystarczającego oddzielenia się. Myślę, że całkowite oddzielenie się od rodziny jest niemożliwe. Zdarza się, że niektórzy się od rodziny odcinają, ale jest to raczej desperacki krok, który ma zaprzeczyć zbyt silnym związkom.

 

Bywają systemy rodzinne, które dają swobodę oraz takie, które narzucają wiele ograniczeń i schematów. Jak powinna wyglądać optymalna relacja rodziny z młodym człowiekiem?

Dla optymalnego rozwoju człowiek potrzebuje zarówno ograniczeń jak i swobody eksploracji, sycenia się własną wolnością, możliwości dokonywania wyborów. Te dwa bieguny pozostają w stałym konflikcie w każdym człowieku - potrzeby rozwojowe naprzeciw potrzebom bezpieczeństwa. W „dobrych” rodzinach te dwa bieguny występują w równowadze, w różnych sytuacjach optymalizują funkcjonowanie człowieka - poruszamy się na krawędzi między porządkiem a chaosem. Jeśli ześlizgniemy się w jedną z tych stron „za bardzo”, to wpadamy w tarapaty.

Kiedy człowiek uniezależnia się od rodziny, samodzielnie musi stworzyć sobie struktury - ramy, ograniczenia, schematy postępowania. Ma wtedy pewną wolność, bo nie podlega decyzjom innych osób. Problem pojawia się, gdy stale to rodzina pochodzenia jest źródłem struktury funkcjonowania. Optymalnym jest, kiedy w pewnym momencie życia młody człowiek staje się autonomiczny, tworzy własne zasady i schematy. Potrafi czerpać wzory z rodziny, ale dysponuje nimi swobodnie i rodzina nie ogranicza jego funkcjonowania.

Jednak trzeba pamiętać, że bywają takie rodziny, które z różnych powodów nie pozwalają dzieciom się uniezależnić. Przykładowo: dzieje się tak w momencie, gdy dziecko jest bardzo potrzebne w rodzinie, bo to jedyna nić wiążąca rodziców. Gdyby dziecko odeszło z domu – małżeństwo rodziców by się rozpadło. W związku z tym instynktownie dziecko jest „ściągane” do domu, pozostaje w centrum.

 

Z czego mogą wynikać problemy młodych ludzi w kształtowaniu „dorosłych” relacji z rodzicami czy rodzeństwem?

Często problemy biorą się z niepowodzenia w separacji, gdzie młody człowiek nie jest w stanie konstruktywnie się zbuntować i pozostaje zależny od rodziny, albo buntuje się w sposób destrukcyjny, co z powrotem spycha go w zależność.  Bunt jest potrzebny – aby młody człowiek mógł postawić na swoim, wprowadzić porządek we własnym świecie, poeksperymentować z własną wolą. Często ten bunt jest bardzo bolesny dla rodziców, a gdy dziecko się skutecznie zbuntuje, rodzice są nieraz trochę „zdewastowani”. Zwykle prowadzi to jednak do powrotu dobrych relacji w rodzinie, a dziecko uzyskuje wtedy poczucie własnej skuteczności i siły w realizowaniu własnych planów.

Czasem bunt się nie udaje, bo dziecko „wiązane” jest przez system rodzinny – gdy rodzice potrzebują jego zaangażowania. Np. ktoś jest już na studiach, lecz ciągle martwi się czy rodzice się nie rozwiodą. Faktem pozostaje, że rodzice nie rozwodzą się od 30 lat, ale stale utrzymywana jest atmosfera „grozy”. Młody dorosły zupełnie jak małe dziecko, może czuć się zagrożony rozwodem rodziców, zamartwia się, nie chce sprawiać dodatkowych problemów. Pozostaje w relacji uwikłanej, przez co nie może oddzielić się, wyjść z tej zależności, mieć swojego życia.

Jeśli chodzi o rodzeństwo - zazwyczaj jest to taka relacja przyjacielsko-rywalizacyjna. Jeżeli dojdzie do eskalacji rywalizacyjno–wrogich zachowań i więź tego nie zrównoważy, wówczas może dochodzić do konfliktów mogących przetrwać przez całe dorosłe życie. Dzieje się tak, np. gdy młodzi ludzie rywalizują o miłość rodziców. Są też takie relacje – gdzie każdy dostał od rodziny to czego w danym momencie potrzebował. Wówczas rodzeństwo się wspiera, a relacje są o wiele lepsze.

 

Jak mogą wpływać „rodzinne układy” na nowe relacje w życiu młodych dorosłych?

Bardzo intensywnie. Być może widzę to stronniczo, przez pryzmat mojej pracy - mam do czynienia z wieloma parami, które mają z tym kłopot.

Najczęstszym problemem jest zakłócenie procesu uniezależniania i separacji, gdzie młody człowiek wciąż jest kontrolowany przez swoich rodziców. Para nie konstytuuje się wówczas jako oddzielny związek, ale jako dwoje młodych dorosłych, pozostających pod wpływem układów rodzinnych. Powstają konflikty wartości, lojalności, gdzie ktoś czuje się bardziej zobowiązany w stosunku swojej rodziny pochodzenia niż do swojego partnera. Wówczas „dobre bycie razem” wymaga pewnego zakwestionowania swojej przeszłości i tworzenia kompromisowego układu z nowym partnerem. Jeśli za silne są więzi z rodzinami pochodzenia, wtedy młodzi ludzie maja poczucie winy, że robią coś inaczej, maja lęk przed oceną, czy sprzeniewierzeniem się zwyczajom i wartościom. W takich warunkach trudno o kształtowanie nowego, autonomicznego, partnerskiego związku. Myślę, że w jakimś stopniu jest to problem każdej pary, jednak w „zdrowym związku” dochodzi do przeformułowania inwestycji emocjonalnych z relacji z rodzicami, na związek z partnerem.

 

W ostatnim czasie wiele słyszy się o terapii par, rodzin, małżeństw. Czy są to także terapie przeznaczone dla młodych ludzi, studentów?

Terapia rodzin i terapia par to terapie więzi i relacji, czyli tego co dzieje się między ludźmi. Bywa tak, że czasem niektóre wewnętrzne uwarunkowania są na tyle silne, że bez ich zmiany terapia więzi na niewiele się zda. W takich przypadkach bardziej potrzebna jest terapia indywidualna.

Nie jestem zwolennikiem bardzo szybkiego przychodzenia na terapię przez pary. Pewien poziom problemów w związku ma każdy - warto najpierw spróbować samemu się z nimi uporać. Pójście do terapeuty z każdym problemem, to trochę tak jak bieganie do rodziców. To jest jakby kontynuacja zależności od „dorosłego” - w nieco bardziej konstruktywny sposób bo w terapii para znajduje niejako „wspólnego rodzica”.

Jednakże na konsultacje do terapeuty może przyjść każdy, kto ma różnego rodzaju wątpliwości. Nie każde spotkanie kończy się terapią – mamy zwyczaj konsultowania, zastanowienia się czy dana terapia jest dla danej pary właściwa. Bywa tak, że czasem mówię: „wiecie państwo, wydaje mi się że to  co przeżywacie, to normalny trud nawiązywania związku. Gdyby jednak się nie udało to wówczas zapraszam ponownie za jakiś czas”. Niektórych niepokoi to, że maja różne negatywne emocje związane z partnerstwem, zwłaszcza gdy zanika najbardziej intensywne zakochanie. A tymczasem pojawiające się problemy są immanentną częścią każdego związku. Jednakże jeżeli ktoś ma wątpliwości czy tych negatywnych emocji nie jest za dużo, albo sobie z tym nie radzi, to na pewno może przyjść do specjalisty na konsultację - często wynika z tego terapia, ale nie w każdym przypadku.

 

Studenci to osoby, które często wyjeżdżają na uczelnię do obcego miasta, są wrzucone w nowe środowisko, odizolowane od rodziny pochodzenia. To szansa na samodzielność, ale i potencjalne zagrożenie. Jakie trudności może taka sytuacja powodować u młodych ludzi?

Człowiek oddzielony od środowiska, w którym ma wsparcie, przeżywa lęk separacyjny, zwłaszcza gdy musi się zaadaptować do nowej sytuacji. Ten lęk może przeżywać każdorazowo - odwiedzając rodzinę i opuszczając ją. Studenci na pierwszym roku często jeżdżą do domu, powodowani niepokojem. Starsi studenci, którzy mają więcej doświadczenia, wiedzą że przeważnie na początku częściej, a potem rzadziej jeżdżą do swojego domu, bo zaczynają się pewniej czuć w nowym otoczeniu.

Są takie rodziny, które nie miały do czynienia ze studiami, gdzie np. rodzice nie studiowali lub studiowali zupełnie inny kierunek. Wówczas możliwości wsparcia nieco słabną, co ma swoje zalety. Wtedy młody człowiek uczy się myśleć „po dorosłemu”, uczy się szukać oparcia w sobie, ewentualnie w partnerze. Ten lęk separacyjny czy brak wsparcia, to jeszcze nic złego, ale dla niektórych może to być za dużo, mogą potrzebować pomocy w takiej sytuacji. W tym okresie istnieje też ryzyko realizacji destrukcyjnych form buntu - młodzi ludzie mogą przesadzać z niebezpiecznymi eksperymentami: intensywnym życiem towarzyskim czy narkotykami, alkoholem.

 

Niektórzy studenci zgłaszający się do Ośrodka SOWA opisują swoje aktualne problemy, które ich zdaniem mają początek właśnie w systemie rodzinnym. Czy jest to wskazanie do terapii rodzinnej, czy do pracy indywidualnej?

Oczywiście, że różne rzeczy zaczynają się w rodzinie, nie każdy ma szansę optymalnego rozwoju. Ale to nie znaczy, że za każdym razem ta rodzina ma przyjść i pomóc wszystko „naprawić”.

Gdy młody człowiek zaczyna się separować, nie mieszka z rodziną, a jego projektem jest raczej bycie odrębnym - będzie musiał się z różnymi sytuacjami mierzyć samodzielnie. Wewnętrzne problemy, w których emocje dotyczące różnych historii rodzinnych, traum, urazów, trudnych rzeczy - to jeszcze nie jest wskazanie do terapii rodzinnej. Są takie sytuacje, które należy opracować w sobie, dlatego że człowiek najprawdopodobniej nie będzie reaktywował tych relacji rodzinnych, zwłaszcza tych przeszłych, bo one już minęły.

Terapia rodzin to terapia relacji – wtedy gdy chcemy zmienić relacje między ludźmi, w sytuacji gdy ci ludzie są razem, w jednym środowisku, tworzą jeden system. Jeśli z problemem przychodzi młody dorosły, który zostawił rodziców w innym mieście - większość rzeczy rozgrywa się w jego życiu wewnętrznym. Myślę, że tu w wskazana będzie terapia indywidualna.

W przypadku młodego, separującego się człowieka, wtłoczenie go z powrotem w te układy rodzinne może być cofnięciem się. Zaproszenie rodziny do terapii wymaga szczególnej rozwagi (choć czasem może być niezbędne), ale jeżeli problemem jest sytuacja z przeszłości, to pierwszej kolejności myślimy o pracy indywidualnej. W przypadku konsultacji terapeuta rozezna problem i zorientuje się, jaki rodzaj terapii będzie odpowiedni. Ponadto relacja terapeutyczna ma to do siebie, że w tej relacji człowiek może w inny sposób doświadczyć więzi i przestać się bać pewnych rzeczy. To co rozgrywa się między pacjentem a terapeutą  jest ważnym źródłem zmiany dla człowieka.

 

Co terapia rodzinna czy terapia par może zaoferować studentom? Czy może się okazać z ich perspektywy przydatna?

W sytuacjach problemów wśród par studenckich warto pójść do konsultacji z terapeutą par i przyjrzeć się relacji. A jeśli młody dorosły przychodzi do terapeuty z własnym problemem, który w jego przekonaniu wiąże się z rodziną pochodzenia, to można powiedzieć pół żartem… które problemy wewnętrzne nie wiążą się z rodziną? Każdy ma rodzinę, każdy został przez tą rodzinę jakoś skrzywdzony, jakoś nadużyty, jakoś urażony, jakoś zaniedbany. Niemal każdy ma takie doświadczenia – choćby subiektywne i minimalne. U niektórych nie takie subiektywne i nie takie minimalne. Ale to są już wewnętrzne problemy człowieka, nad którymi warto pracować z terapeutą w psychoterapii indywidualnej.

 

Wywiad przeprowadziła:

mgr Aleksandra Michalska